Blog Krzysztofa Majdyło

Chcę dzielić się tym, kim jestem z wami....

poniedziałek, 6 lutego 2012

Sola Scriptura, dwie rybki w akwariach i i Ignacy


Sola Scriptura (łac. Tylko Pismo) to jedna z podstawowych zasad Protestantyzmu (obok Solus Christus, Sola Gratia, Sola Fide, Soli Deo Gloria). Mówi ona, że Pismo Święte jest samowystarczalnym i jasnym źródłem wiary i praktyki chrześcijańskiej, a przez to najwyższym autorytetem dla Kościoła.
(Jeśli ktoś chce pobadać ten temat bardziej zapraszam np. do lektury artykułów, mojego przyjaciela, jednego z ‘biskupów’ trójmiejskich Mateusza Wicharego na www.teologia.protestanci.org  .)
Zagadnienie jasności i samowystarczalności Pisma moim zdaniem wymaga komentarza, ponieważ jest często źle rozumiane. Co do samowystarczalności Luter stwierdził: „Pismo interpretuje samo siebie”. Co do jasności powiedział; „Prosty chrześcijanin zbrojny jedynie Pismem Świętym jest tym, który winien stać ponad papieżem i soborem bez Pisma”.
Wybaczcie po pierwsze mi moją uszczypliwość, ale nie uważam Lutra za mistrza interpretacji biblijnej (hermeneutyki).  Nie wchodząc w kwestie teologiczne wystarczy wymienić jego skrajny antysemityzm, czy popieranie zabijania anabaptystów, aby stwierdzić, że jego wnioski z czytania Biblii były czasami dramatycznie chybione.
Po drugie jeśli wyciągniemy wniosek, że ‘prosty chrześcijanin’ uzbrojony w swoją poczciwą ‘brytyjkę’  zrozumie dziś lepiej Boże Słowo niż inni przez 2000 lat kościoła, zabrzmi to co najmniej naiwnie i arogancko.
Z pośród zasad hermeneutyki  (interpretacji biblijnej) najważniejsza jest złota zasada badania kontekstu. Aby dany werset lub słowo właściwie zinterpretować należy poznać jego kontekst.  Możemy mówić o różnych kontekstach. Np.:
- Kontekst gramatyczny. Forma gramatyczna słowa. Jego miejsce w zdaniu.
- Kontekst słownikowy. Słownikowe znaczenie słowa. Jego konotacja i odcienie znaczeniowe. Użycie przez danego autora lub w danej księdze.
                                                                                                                                    - Kontekst tekstu. Jak werset pasuje do rozwoju myśli autora? Jakie ma miejsce w księdze? Co łączy go z wersetami sąsiadującymi?
- Kontekst historyczny. W jakim czasie księga jest napisana i w jakich okolicznościach?
- Kontekst kulturowy. W jakiej kulturze zanurzone są realia opisywane w tekście biblijnym?
- Kontekst filozoficzny. Jak myślał autor i jego oryginalni odbiorcy? …

Musimy pamiętać, że to co mówi autor biblijny jest wyrażone w jego języku i słownictwie, zanurzone w jego myśleniu, sytuacji, duchowości itd. Z drugiej strony my jako odbiorcy również jesteśmy zanurzeni w naszych realiach. Aby zinterpretować tekst biblijny musimy pokonać barierę historyczną, semantyczną, kulturową , filozoficzną itd…
Mamy tutaj dwie rybki w dwóch różnych akwariach. Rybki na siebie patrzą, ale to co widzą jest wykrzywione przez optykę szkła i wody i zanieczyszczone przez glony i szlam.
My jesteśmy taką rybką. Patrzymy na drugą rybkę – autora biblijnego i chcemy go zrozumieć. Czy to co widzimy na pierwszy rzut oka jest prawdą? Musimy pokonać własne akwarium i przeniknąć przez to drugie. Inaczej konteksty nas zgubią. Aby zrozumieć Biblię muszę być w stanie odłożyć moje przekonania i mieć otwarty umysł (tzn. wyjść ze swojego akwarium), po czym dołożyć wszelkich starań, aby zrozumieć oryginalny przekaz, pierwotne znaczenie, intencję autora. Będę potrzebował do tego wiele trudu i wiele narzędzi.
Teraz wróćmy do Sola Scriptura.  Czy wystarczalność i jasność Biblii oznacza, że nie używamy słowników, komentarzy historycznych, narzędzi biblijnych, map, innych źródeł itd… Absolutnie nie!
Gdybym wylądował na bezludnej wyspie tylko z moją polską Biblią, to za mało do dobrej interpretacji
Nawet gdybym znał grekę koine i hebrajski i i wylądował na wspomnianej wyspie z oryginałem to za mało. Nie znam kontekstu historycznego. Brakuje mi map. Nie wiem jak myśleli wtedy ludzie.
Sola Scriptura nie oznacza ignorancji. Nie oznacza dumy, zadufania. Nie oznacza głupoty! Gdyby tak było to cały Protestantyzm zbudowany na tej zasadzie byłby mieszanką  ignorancji, dumy i głupoty.
Sola Scriptura jest pokornym uznaniem, że Bóg mówi prawdę, a każdy człowiek może się mylić. Jest aktem uniżenia, w którym wszystkie nasze przekonania i tradycje weryfikujemy Pismem Świętym. Jest odwagą ciągłego przeglądania się w lustrze Słowa Bożego! Szacunek wobec skarbu, który zostawił nam Bóg, a którym jest Biblia, Jego natchnione Słowa wymaga trudu badawczego, pokory i mądrości!
Dlaczego cytowałem Ignacego?
Nie dlatego, że uważam to za Nowy Testament.
Nie dlatego, że uważam, że jest natchnione i w pełni autorytatywne.
Uważam, że jako Żyd, lub osoba która miała Żydowskiego nauczyciela (apostoła Jana), rozumie lepiej  semicki kontekst. [Lepiej mógł zajrzeć do drugiego akwarium.]
Jako uczeń apostoła mógł lepiej zrozumieć pewne rzeczy zapisane w NT.
Jako człowiek posługujący się greką tamtego okresu lepiej rozumiał grekę NT.
Jako człowiek żyjący w czasie apostołów i Pana, lepiej rozumiał kulturę i myślenie ludzi tamtych czasów.
Generalnie uważam, ze należy szanować 2000 lat historii Kościoła wierząc, ze Duch Święty dawał swoje skarby świętym poprzez wieki.
Uważam, ze Bóg pokornym łaskę daje. Nie mogę sobie pozwolić na aroganckie stwierdzenie, że ja jako Polak żyjący z XXI wieku rozumiem Pismo lepiej niż biskup z drugiej połowy I w.. Moje minimalne standardy pokory i inteligencji nie pozwalają na to.
Nie oznacza to jednak mojej bezkrytyczności. Rozróżniam ‘normalne’ od ‘normatywnego’. NT jest ‘normatywny’. Jest ponadczasowym przesłaniem dla Kościoła wszystkich wieków i kultur.  Listy Ignacego mogą opisywać ‘normalną’ sytuację kościoła, ale nie koniecznie ‘normatywną’. Z drugiej strony z uwagą czytam, bo pewne jego myśli mogą być ciekawą pochodną myśli biblijnych, ich naturalną ekstrapolacją na nowe realia. Słuchając jego mogę lepiej zrozumieć intencje apostołów i Pana.

piątek, 3 lutego 2012

Biskup na czele lokalnego kościoła

Wiem, że temat struktury i przywództwa lokalnego kościoła jest tematem kontrowersyjnym. Tym bardziej nie powinniśmy go unikać. Zacznę więc od razu od przedstawienia mojego zrozumienia tego zagadnienia.
Dojrzała wspólnota chrześcijańska moim zdaniem ma następujący kształt:
- BISKUP Na jej czele stoi jeden ze starszych. W pierwszych wiekach Kościoła zwykle był nazywany ‘biskupem’ (gr. Episkopos – opiekun). Jego zadaniem było pilnowanie czystości nauki i praktyki apostolskiej oraz dbanie o jedność wspólnoty. Autorytet biskupa był porównywany z autorytetem apostołów z tą różnicą, że ograniczał się tylko do danej wspólnoty. (Nadmienię, ze terminu ‘biskup’ używam roboczo. W języku NT nie istniało jeszcze rozróżnienie pomiędzy zwrotami ‘biskup’ i ‘prezbiter’. W kręgach protestanckich tradycyjnie zamiast słowa ‘biskup’ używamy słowa ‘pastor’.)
- PREZBITERZY Wokół biskupa stoi grupa prezbiterów (starszych). Ich zadaniem było nauczanie oraz prowadzenie modlitw i nabożeństw. Ci liderzy pilnowali bliskich więzi z biskupem i stanowili przedłużenie jego służby i autorytetu. (gr. Presiteros – starszy)
- DIAKONI Praktycznymi funkcjami lokalnej wspólnoty i potrzebami ludzi zajmowali się diakoni. (gr. Diakonos – sługa)
- WIERNI Resztę lokalnego kościoła stanowili wierni (gr. pistos – wierzący, wierny).
Te grupy były organicznie ze sobą powiązane we wzajemnym szacunku i tworzyły jedno ciało.

Badanie tematu struktury lokalnych kościołów na kartach Nowego Testamentu natrafia moim zdaniem na co najmniej dwa problemy.
1)       Większość opisów mówi o służbie Dwunastu i Pawła. Nas z kolei interesuje jak kościoły wyglądały potem. Jak wyglądały wspólnoty chrześcijańskie, gdy zostawili je Apostołowie? Jedynie ten etap może być wzorcem dla nas.

2)       W Nowym Testamencie obserwujemy różne fazy tworzenia kościoła. Musimy prześledzić dynamikę i zobaczyć, która faza jest późniejsza i bardziej dojrzała.


Gdy obserwuję dynamikę misyjną Dziejów Apostolskich widzę następujący wzorzec: Najpierw jako wyraz ewangelizacji w danym miejscy powstaje grupa uczniów. Potem, po pewnym czasie byli tam ustanawiani starsi. Pojawia się grupę liderów. Widzimy np. grupę starszych żegnających się z Pawłem w Dz Ap 20. Jednak po pewnym czasie Paweł wysyła do wspomnianego Efezu Tymoteusza, żeby tam „pozostał” (I Tym1:3). Celem misji Tymoteusza jest reforma przywództwa i przywrócenie apostolskiego porządku w Efeskim kościele. Tymoteusza możemy tutaj nazwać biskupem Efezu, osobą z apostolskim autorytetem ponad grupą prezbiterów. Widzimy również podobną misję innego współpracownika Pawła, Tytusa. O nim Paweł mówi: „pozostawiłem cię na Krecie” (Tyt 1:5). On też pozostał i stał się kimś, kogo później określono by biskupem Krety.
Inaczej sprawy miały się w Jerozolimie. Na początku czytamy po prostu o apostołach i starszych. Ale gdy znikają apostołowie (Są w końcu wysłannikami!) pomiędzy starszymi pojawia się główny lider kościoła. Tą osobą jest Jakub, brat Pański, który wcześniej nie należał do grona Apostołów. Jak na początku prym w Jerozolimie wiedli Piotr i Jan, z chwilą ich zniknięcia liderem/biskupem pośród starszych zostaje, Jakub( Dz Ap 21:18). On zastępuje apostołów.
Pisałem we wcześniejszym poscie, że każdy lokalny kościół jest/powinien być odwzorowaniem duchowego, niebiańskiego kościoła. Kościół jako Boża idea jakby przez Ducha Świętego wciela się w grupę chrześcijan w danej lokalizacji. To ‘wcielenie’ się kościoła wytwarza pewną strukturę, pewien ład. Wymusza pewne zmiany.
„A Jezus rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich.” (Mat 19:28)
Jeśli Pan zapowiedział, że pewnego dnia usiądzie na Swoim tronie a z nim Dwunastu i będą sądzić, oznacza to, ze w lokalnym kościele Biskup odgrywa rolę Pana, a prezbiterzy rolę Dwunastu i stąd się bierze się Królewska władza chrześcijańskiej wspólnoty!
Słowo’ katolicki’ (gr. katolikos), które tłumaczymy jako ‘powszechny’ oznacza  podobieństwo szczegółu do ogółu. Na przykład opiłek żelaza jest ‘katolicki’, bo ma te same cech fizyczne i chemiczne co wielka bryła żelaza. Na pozór mały opiłek nie ma nic wspólnego z wielką sztabą!  Ale jeśli przyłożymy magnes, czy zadziałamy jakimś kwasem odkryjemy, że te dwa przedmioty mają te same cechy. Podobnie mała wspólnota chrześcijan wydaje  się tak różna od wielotysięcznego zgromadzenia nie mówiąc już o Kościele Uniwersalnym. W małej grupce widać raczej słabości i wady. Wydaje się taka nieznacząca i mizerna wobec chwały Kościoła. Ale jeśli ta grupa na cechę katolickości, zacznie przybierać cechy Dużego kościoła. Przeobrazi się. Ulegnie tej metamorfozie wynikającej z ‘powszechności’ (tzn. katolickości) . Jeśli kościół Uniwersalny to Pan wśród apostołów i innych urzędów otoczony tłumami wiernych, to w małej ale’ katolickiej’ wspólnocie zobaczysz w końcu, w miarę dojrzewania  biskupa wśród prezbiterów i  diakonów z grupą wiernych.
To proste. Albo kościół jest katolicki (nie mylić z ‘rzymsko-katolicki’ J ), albo gnostycki. Jeśli jest katolicki wytworzy wspomnianą, katolicką strukturę. Jeśli jest gnostycki przybierze jaki jakiś inny kształt, lub bezkształt.

Uważam również, że pozycja biskupa wypływa wprost z nauczania samego Pana o słudze postawionym nad czeladzią. „Kto jest więc tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan postawił nad czeladzią swoją, aby im dawał pokarm o właściwej porze?” (Mat. 24:45)

Na koniec, aby trochę sprowokować refleksje wrzucam kilka cytatów z mojego ‘ulubionego’ Ignacego Antiocheńskiego, który był uczniem apostoła Jana. Należą do listów spisanych około 107 r, ale opisują realia kościoła i pozycji biskupa drugiej połowy I. wieku. [Wybaczcie mi absolutnie roboczy charakter tłumaczenia. Niestety nie jest to tłumaczenie z greki ale z angielskiego L ]

„Unikajcie podziałów, bo są one początkiem zła. Wszyscy naśladujcie biskupa, jak Jezus Chrystus naśladował Ojca i naśladujcie starszyznę jak Apostołów. Okazujcie szacunek diakonom tak, jak Bożym przykazaniom. Niech żaden człowiek nie robi niczego, co się odnosi Kościoła bez biskupa. Aby eucharystia była ważna musi być pod biskupem, albo pod tym, którego do niej wyznaczył. Gdziekolwiek pojawia się biskup, niech tam gromadzą się ludzie. Podobnie gdzie jest Jezus tam jest Kościół powszechny. Jest bezprawne bez biskupa chrzcić, urządzać ucztę – agape. To, na co on się zgodzi znajduje upodobanie u Boga.” 
Ignacy do Kościoła w Smyrnie 8:1-2
“Jako dzieci światła i prawdy uciekajcie od podziałów i nikczemnych nauk. Gdzie jest pasterz, tam przyjdą i owce. Jest wiele wilków udających, że są godni zaufania, którzy dla zgubnych pragnień biorą w niewolę tych, którzy podążają ku Bogu. Jeśli będziecie trwali w jedności, wilki nie znajdą miejsca między wami.
Uciekajcie od tych diabelskich nasion, które nie są od Jezusa Chrystusa, ponieważ nie jest to zasiew Ojca, chociaż pośród was nie znalazłem żadnych podziałów, ale wyjątkową czystość. Ci którzy są od Boga i od Jezusa Chrystusa są także przy biskupie. A wszyscy którzy powinni, jako wyraz pokuty niech wrócą do jedności z Kościołem, abyście należeli do Boga i abyście żyli zgodnie z Jezusem Chrystusem. Nie błądźcie bracia. Jeśli ktokolwiek idzie za kimś, kto powoduje podział w Kościele, nie odziedziczy Królestwa Bożego. Jeśli ktoś żyje według dziwnych herezji, nie zgadza się z cierpieniem Chrystusa.
 Uważajcie, aby mieć tylko jedną Eucharystię, ponieważ jest tylko jedno ciało naszego Pana Jezusa Chrystusa, jeden kielich jedności z Jego krwią, jeden ołtarz, jak również jest tylko jeden Biskup z starszyzną i diakonami”
 List do kościoła w Filadelfii rozdział: 2,3, 4
„Bo gdy jesteście posłuszni biskupowi jak Jezusowi Chrystusowi, jest ewidentne w ów czas, że żyjecie wówczas nie według człowieka, ale według Jezusa Chrystusa, który umarł za nas, abyśmy wierząc w jego śmierć, mogli uciec od śmierci. Jest więc konieczne, co zresztą jest waszym zwyczajem, aby nie robić niczego bez biskupa. Bądźcie również posłuszni starszyźnie jak Apostołom Jezusa Chrystusa, naszej Nadziei. Jeśli w Nim żyjemy, w Nim również znajdziemy się.”
 List Ignacego do Tralian, rozdział 2
„Gdy człowiek widzi, że biskup milczy, powinien jeszcze bardziej go poważać. Powinniśmy przyjąć tego, kogo Pan wysyła aby był zarządcą jego domu, jak Pana samego. I dlatego powinniśmy szanować biskupa jak samego Pana.”
 List Ignacego do Efezjan 6:1

Modlę się o to, aby w wszystkich miastach Polski Bóg wzbudził prawdziwych ‘biskupów’, którzy będą naśladowali i odzwierciedlali Jezusa, a przez to zgromadzą wokół siebie prezbiterów, diakonów i Boży lud. Potrzebujemy takich ludzi, aby uporządkować Kościół, strzec naukę apostolską i jedność braci. Im bardziej niebiański kościół wcieli się w nasze chrześcijańskie wspólnoty, tym bardziej zobaczymy Bożą chwałę i działanie Bożego Ducha!
,

sobota, 28 stycznia 2012

Kościół nowe spojrzenie


Kościół to zgromadzenie
Powszechnie wiemy, że ‘kościół’ w grece Nowego Testamentu to ‘ekklesia’.  Zazwyczaj tłumaczymy to słowo jako ‘społeczność powołanych’, co pochodzi od  ‘ek’ – greckie ‘od’ i ‘kaleo’ - , czyli ‘powoływać’.
Musimy jednak zauważyć, że ‘ekklesia’ to greckie tłumaczenie hebrajskiego ‘kahal’ – zgromadzenie. Greckie tłumaczenie Starego Testamentu, czyli Septuaginta  nazywa Izrael na pustyni pod górą Synaj  ‘ekklesia’. Także gromadzenie się trzy razy w roku w czasie świąt pielgrzymich w Świątyni na Syjonie wszystkich Izraelitów określane jest jako ‘kahal’, czyli ‘ekklesia’.
A więc Kościół - ekklesia to zgromadzenie wierzących, którego centrum jest Bóg a więzią jest przymierze!
Kościół istnieje tylko wtedy, gdy się gromadzimy. Paweł mówi: „(…), gdy się zbieracie jako kościół (…)” (I Kor 11:18). Bez fizycznego zbierania się, schodzenia się wierzących nie ma kościoła. Nie spotykając się z innymi wierzącymi nie doświadczasz tego, co to jest Kościół! Izraelici wychodzili z Egiptu jako tłum eks-niewolników, ale Bóg zgromadził ich wokół siebie jako kahal. Kahal został ustanowiony na przymierzu.  Nawracamy się jako jednostki, wychodzimy z naszych Egiptów, ale Bóg łączy nas przymierzem we krwi Swojego Syna, Jezusa i czyni z nas nowotestamentowy kahal, czyli kościół
Kościół jako proroczy znak
Każde lokalne gromadzenie się wierzących, czyli lokalny kościół jest odbiciem, proroczym obrazem niebiańskiego zgromadzenia (niebiańskiego kościoła), oraz zgromadzenia eschatologocznego (kościoła, po który przyjdzie Jezus).
List do Hebrajczyków mówi, że wokół Bożego Tronu jest zgromadzony Kościół pierworodnych.  Zostaliśmy zaproszeni: „Na powszechne zebranie, do zgromadzenia [ekklesia] pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, do Boga, sędziego wszystkich, do duchów sprawiedliwych uczynionych doskonałymi” (Hebr 12:23).
Kościół eschatologiczny pokazuje np. poniższy werset: „ A Jezus rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich” (Mat 19:28).
Jest tylko jeden kościół przed Bożym Tronem dziś i tylko po jeden kościół pewnego dnia przyjdzie Pan.  Każdy lokalny kościół musi być odzwierciedleniem tych dwóch duchowych rzeczywistości w swojej organizacji i kształcie nabożeństw. (Między innymi dlatego uważam, że opisy zgromadzeń wokół Bożego Tronu w Apokalipsie np. 4 i 5 rozdział powinny być dla nas wzorcem dla naszych nabożeństw.)
Gromadzimy się jako kościół, aby cały świat mógł zobaczyć to, co jest przed Bożym Tronem i to, co nieuchronnie nadchodzi!!!!
„Aby teraz nadziemskie władze i zwierzchności w okręgach niebieskich poznały przez Kościół różnorodną mądrość Bożą” (Ef 3:10).
Na jednym miejscu
Jest taki grecki zwrot w Nowym Testamencie, który zostaje często przemilczany przez tłumaczenia. ‘Epi to auto’ – ‘na tym samym miejscu’, ‘na jednym miejscu’. Ten zwrot uczy nas sporo o kościele.
a)      W I Kor 11:20 Paweł nawiązuje do niewłaściwego spożywania Wieczerzy Pańskiej. Oto tłumaczenie robocze wersetu: „Gdy więc schodzicie się na tym samym miejscu [epi to auto], to nie jest spożywanie Wieczerzy Pańskiej”.
Wierzący w Koryncie spotykali się w wielu domach, ale tylko jeno zgromadzenie, jedno miejsce było nazwane kościołem. Gdy wszystkie domy (grupy domowe) schodziły się na łamanie chleba w jednym i tym samym miejscu, to był kahal, czyli kościół. Dla istnienia kościoła integralne jest łamanie chleba, dlatego, że kahal jest ustanawiany na przymierzu.
b)      „Wszyscy zaś, którzy uwierzyli byli razem [epi to auto – na tym samym miejscu] i mieli wszystko wspólne” (Dz.Ap. 2:44) Tekst mówi wyraźnie. Nawet ten wielotysięczny Kościół spotykał się na jednym miejscu. Werset 46 jest zazwyczaj też źle tłumaczony. Oto tłumaczenie robocze: „Codziennie trwali niezłomnie, jednomyślnie w świątyni, łamiąc w domu (liczba pojedyncza!!!) przyjmowali pokarm z radością i w prostocie serca”. Podobnie jak to wiedzieliśmy w Koryncie również w Jerozolimie łamanie chleba było w jednym domu! (Patrząc na ten werset może nasuwać się myśl, że tym domem była świątynia. Żydzi nazywali Świątynię Domem….)
c)       „(…) Pan zaś codziennie przyjmujących zbawienie przyłączał na to samo miejsce [epi to auto]” (Dz Ap 2:47) Znów widzimy, że było jedno miejsce, gdzie gromadził się kościół. Inne dowody, że wierzący Jerozolimy gromadzili się jako całość: Dz.Ap 5:12, 6:2, 15:22. Pierwszy z wymienionych wersetów mówi, że miejscem zgromadzenia była część Świątyni o nazwie przedsionek Salomona. Czyżby to był ten ‘dom’, w którym łamano chleb z wersetu 46??? Podkreślę tutaj ważną zasadę: W Jerozolimie nauczanie i ewangelizacja odbywało się w wielu domach, w wielu lokalizacjach (Dz.Ap. 5:42). Łamanie chleba jako wyraz jedności odbywało się tylko w jednym miejscu (Dz.Ap 2:46).
Ekklesia kat oikon - Kościół Domowy?
Zwrot ‘ekklesia kat oikon’ znajduje się w kilku miejscach Nowego Testamentu (Rzym 16:5, I Kor 16:19, Kol 4:15, Fil 2) i jest tłumaczony jako kościół w domu lub kościół na sposób domu, czy kościół domowy. Z niezrozumienia tego zwrotu powstaje błędna koncepcja, że każde spotkanie domowe chrześcijan jest kościołem. (Ludzie zbuntowani wobec kościóła, czasem wykorzystują tą myśl, aby stwierdzać, że już go nie potrzebują, bo oni ze swoimi przyjaciółmi są kościołem. ) Dokładna lektura Nowego Testamentu pokazuje, że w czasach apostolskich w każdym mieście pomimo tego, że chrześcijanie gromadzili się w wielu domach tylko jeden z nich określano ‘ekklesia kat oikon’. ‘Ekklesia kat oikon’ jest więc technicznym opisem miejsca, w którym chrześcijanie z danej lokalizacji spotykali się na łamanie chleba! Wiele domów (grup domowych). Jeden kościół domowy. Naśladowano model z kościoła-matki z Jerozolimy. W wielu domach było nauczanie i ewangelizacja a w jednym domu dla wyrażenia jedności następowało zgromadzenie wszystkich wierzących i łamanie chleba. Widać to np. w 16 rozdziale listu do Rzymian. Paweł wymienia tam i pozdrawia wiele rodzin i domów, ale tylko o jednych mówi, że jest tam kościół (ekklesia kat oikon).
Nowy Testament wyraźnie odróżnia dom od kościoła.
a)      Paweł mówi do Koryntian: „Czy nie macie domów, aby jeść i pić? (…)” (I Kor 11:22). Z powodu złej postawy wyrzuca ich z kościoła do domów. Ich domy to nie kościoły!
b)      Biskup ma się sprawdzić jako zarządca domu, aby móc zarządzać kościół. (I Tym 3:5) Nawet pobożny dom chrześcijańskiego lidera jest tylko domem a nie kościołem!

Mam nadzieję, że te kilka myśli pomoże wam uporządkować patrzenie na kościół. Chcę też dać wam argumenty do obrony waszych zborów i rozbudzić marzenia o kościele, który nadchodzi.




poniedziałek, 23 stycznia 2012

Trynitarna Inicjacja

Chcę podzielić się kilkoma myślami nt. inicjacji chrześcijańskiej tzn. stawania się chrześcijaninem. Używam określenia ‘trynitarna’, bo mam przekonanie, że inicjacja według wzorca apostolskiego wypływa z całej Trójcy (łac. Trinitas). Uważam, że temat jest ważny, dlatego, że defektywne fundamenty oznaczają defektywną budowlę. Jeśli rozpoczęcie było niekompletne, całą reszta również będzie pozbawiona pełni. Myślę, że patrząc na siebie lub na innych, którzy mają problemy z życiem duchowym, wiecie co mam na myśli.
Zamiast mówić o inicjacji możemy mówić o ‘wtajemniczeniu’. Poznawanie Boga zawiera w sobie element tajemnicy. Kościół w Jerozolimie, Kościół-matka był otoczony nimbem tajemniczości. „Z postronnych jednak nikt nie ośmielał się do nich przyłączyć; ale lud miał ich w wielkim poważaniu.” (Dz.Ap. 5:13)
Paweł gdy w I liście do Koryntian opisuje kto pojawiał się na zgromadzeniach kościołów wspomina 3 kategorie ludzi: wierzący, niewierzący i tzn. ‘zwykli wierni’ (I Kor 14:24). ‘Zwykli ‘ możemy przetłumaczyć jako ‘niewtajemniczeni wierzący’. Padające tam greckie słowo ‘idiotes’ nie ma pejoratywnego znaczenia, ale oznacza kogoś nieświadomego, niewtajemniczonego, ignorant. Kontekst pokazuje, że Paweł nazywa tak wierzących, którzy nie byli charyzmatykami, nie otrzymali Ducha Świętego i przez to nie rozumieli darów duchowych. Poniżej przedstawię otrzymanie Ducha Świętego jako trzeci element ‘inicjacji trynitarnej’. Na razie chciałbym się ograniczyć do spostrzeżenia, że jeśli moje wtajemniczenie (inicjacja) było nie kompletne, może jestem dziś ‘niewtajemniczonym wierzącym’, idiotes, który nie jest do końca świadomy duchowych spraw….
Pan powiedział do apostołów przed swoim wniebowstąpieniem: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego” (Mat 28:19). Wydaje mi się, że ‘w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego’ to coś więcej niż formuła chrztu wodnego, ale sugestia trynitarnej inicjacji. Nowi wierzący mieli być zanurzani w Ojca, potem w Syna i na końcu w Ducha Świętego. Postaram się pokazać jak to widzę w Dziejach Apostolskich napisanych przez Łukasza i w pismach apostoła Pawła:

„w imię Ojca”
Piotr powiedział w Dzień Pięćdziesiątnicy, tym którzy przyjęli jego poselstwo: „ Pokutujcie i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na przebaczenie grzechów, a otrzymacie dar Ducha Świętego.” (Dz.Ap. 2:38.) Piotr wzywa do trzech rzeczy, z których pierwsza jest pokuta. Czytamy dalej, że zanim zostali ochrzczeni Apostoł pomagał im w pokutowaniu: „W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał ich: Ratujcie się od tego przewrotnego pokolenia” (Dz.Ap.2:40). Aby pokutować, należy wiedzieć z czego pokutować. Piotr wzywał do zmian życia. Nawróceni mieli już nie należeć do ‘przewrotnego pokolenia’. Z tego rozwinął się w pierwszych wiekach Kościoła zwyczaj katechumenatu. Człowiek, który chciał pójść za Chrystusem pierw stawał się katechumenem. Był to okres jego przygotowania do chrztu. (Katechumenat pomagał w głębszej pokucie i rozniecał wiarę w Jezusa potrzebną do chrztu.)Pomimo, że Piotr doprowadził w ciągu jednego dnia swoich słuchaczy do poziomu pokuty, który umożliwiał mu ochrzczenie ich, później Kościół wydłużał ten okres. Wynikało to z uznania, że nie koniecznie mamy taką samą skuteczność jak Piotr w dzień Pięćdziesiątnicy i nie koniecznie tak gotowych słuchaczy jak pobożni Żydzi pielgrzymujący do Świątyni, aby pokłonić się Bogu, do których przemawiał Piotr. Słuchacze apostoła byli ludźmi podobnymi do uczonego w Piśmie do którego Jezus w Ewangelii powiedział ‘niedaleki jesteś Królestwa Niebios’. W pierwszych wiekach Chrześcijaństwa katechumenat trwał np. 1 rok dla Żyda ale aż 2 lata dla nawracającego się poganina. (Ciekawe jest, że bibliści często uznają Ewangelie jako ‘podręczniki’ dla katechumenów z materiałem przeznaczonym do przerobienia w rok lub dwa.)
Zanim przytoczę tekst Apostoła Pawła zwrócę uwagę, że Piotr nazwał ludzi przyjmujących jego głoszenie ‘powołanymi’ (Dz.Ap. 2:39).
„Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też uwielbił.” (Rzym 8: 30) Przeznaczenie to coś, co rozgrywa się w sercu Boga. Następnie człowiek przechodzi przez trzy etapy zanim będzie należał w pełni do grona ‘wielu braci’ (w.29). Pierwszy etap tzn. powołanie koresponduje z procesem pokuty z Dziejów Apostolskich. Człowiek słyszy Boży głos, który go wzywa. Podobnie jak Abraham zaczyna podróż od pogaństwa do prawdziwej wiary, która daje usprawiedliwienie. Powołanie Abrahama, słynne hebrajskie ‘Lech lecha!’ (Gen 12:1 Wyjdź!) to Piotrowe ‘ratujcie się z tego pokolenia przewrotnego’.
 „i Syna”
Nowy Testament pokazuje, że zbawcza wiara jest wiarą w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa (Gal 2:16). Jest to wiara, która usprawiedliwia. W centrum tej wiary stoi śmierć i zmartwychwstanie Pana. Dzieje Apostolskie pokazują chrzest w wodzie jako pierwszy przejaw wiary. Dlatego wiara i chrzest są czasami rozumiane zamiennie. Chrzest jest więc doświadczeniem śmierci i zmartwychwstania (Rzym 6:3-4). Chrzest przyobleka w Chrystusa (Gal 3:27). Oczywiście w czasach apostolskich chrzest był udzielany tylko wierzącym. Późniejsza teologia św. Augustyna narobiła sporo zamieszania. (Według Augustyna chrzest może być udzielany osobie niewierzącej, nierozumiejącej i nieświadomej tego, co się z nią dzieje, a mimo tego być ‘ważny’. )
Podsumowując; z Osobą Syna Bożego jest utożsamiana wiara w Jego śmierć i zmartwychwstanie, chrzest i usprawiedliwienie.
„i Ducha Świętego”
Wzorzec z Dziejów Apostolskich pokazuje, że to ludzie wierzący (wyrażający wiarę poprzez chrzest w wodzie) otrzymywali dar Ducha Świętego. (Wyjątkiem jest dom Korneliusz. Tutaj jednak Duch Święty  uhonorował wiarę domu Korneliusza wypełniając ich, aby przekonać apostoła Piotra, że należy ochrzcić pogan.) Przyjmowanie daru Ducha Świętego, nazwane wprost ‘chrztem w Duchu Świętym’ miało zawsze zewnętrzny przejaw. Piotr określił to jako: ‘to co widzicie i słyszycie’ (Dz. Ap  2:33 ) To właśnie ci, wierzący, którzy nie otrzymali chrztu w Duchu Świętym zostali przez Pawła nazwani ‘zwykłymi (idiotes)’.
Z darem Ducha utożsamione jest ‘uwielbieniem’ z Rzym 8:30. Występujące tu greckie ‘doksadzo’ pochodzi od ‘doksa’ – chwała. Doświadczenie Ducha jest doświadczeniem chwały Bożej!

Rozumiem trynitarne wtajemniczenie jako trzy etapy wprowadzające w chrześcijaństwo:

1)      Pokuta - powołanie –Ojciec
2)      Wiara/chrzest – usprawiedliwienie – Syn
3)      Napełnienie Duchem Świętym – uwielbienie – Duch Święty

Przypuszczam, że ‘narodzenie z wody i Ducha’ z Ew. Jana 3:3.5  jest 2) i 3) z powyższego schematu. Użyte tam określenie ‘zobaczyć Królestwo’ i ‘wejść do Królestwa’ brzmi jak terminologia wtajemniczenia. Dla Jana inicjacja chrześcijańska skutkuje wkroczeniem w rzeczywistość Królestwa Bożego.
Moim zdaniem wtajemniczenie chrześcijańskie na kartach Nowego Testamentu jest zawsze przyłączeniem się do Kościoła. Trzy stopnie są wejściem w Królestwo, którego ziemskim przejawem jest Kościół. Kilka przykładów:
A.      W drugim rozdziale Dziejów apostolskich ci którzy uwierzyli, pokutowali, przyjęli chrzest i dar Ducha zostali ‘dodani’ lub ‘przyłączeni’. „(…) i przyłączyło się tego dnia około trzech tysięcy dusz” (BG. Dz.Ap. 2:41)
B.      Cel inicjacji z Rzym 8:30 jest wyrażony w wersecie 29.  Jezus ma być pierworodnym pośród wielu braci. Innymi słowy po powołaniu, usprawiedliwieniu i uwielbieniu staniesz się jednym z braci.
C.      Chrzest w Duchu Świętym jest nazwany chrztem ‘w Ciało’ tzn. w Kościół.( I Kor 12:13) „Bo wszyscy przez jednego Ducha zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało (…)”.


Na końcu kilka pytań i wyzwań.
- Czy jesteśmy ‘zwykli’ (idiotes), czy wtajemniczeni?
- Czy nasze wspólnoty ‘wtajemniczają’ nowych wierzących?
- Czy postrzegamy wejście w Kościół jako cel naszego wtajemniczenia?




sobota, 7 stycznia 2012

Który mamy rok?


Właśnie świętowaliśmy początek 2012 r. naszej ery (Anno Domini). Nasza era jest oczywiście liczona od momentu narodzin Jezusa Chrystus. Z kolei kilka miesięcy temu Żydzi obchodzili początek 5772 r od stworzenia świata. Więc który mamy rok?
W Ps. 90 Mojżesz mówi do Boga: „Albowiem tysiąc lat w oczach twoich jest jak dzień wczorajszy, który przeminął (…)”( w. 4).
Z tego wersetu wyrosło w starożytnym Izraelu przekonanie, że jeden dzień stworzenia odpowiada jednemu tysiącowi lat historii. Świat, który był stwarzany w sześć dni będzie istniał sześć tysięcy lat, a potem nastąpi tysiącletni Szabat (Millenium). Tradycyjnie tą historię dzielono na 3 okresy: dwa dni (tysiąclecia) ciemności, dwa dni (tysiąclecia) Tory i dwa dni (tysiąclecia) Mesjasza. A potem wspomniany Szabat.
Z powodu tej wiary na początku czwartego tysiąclecia od stworzenia w Izraelu wyglądano Mesjasza. Prawdopodobnie dlatego w Ewangeliach jest opisanych, aż tyle oczekiwań mesjańskich nawet pośród zwykłych ludzi.
Pierwszy Kościół wierzył tak jak Izrael.
„Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania” II Ptr.3:8-9
Pisma Kościoła pierwszych wieków np. List Barnaby wyrażają przekonanie, że po sześciu tysiącleciach historii nastąpi Boży tysiącletni szabat.
Dlaczego pomimo, że jest 2012 rok od narodzenia Mesjasza Żydowski kalendarz mówi o 5772 roku od stworzenia?
Data 5772 nie pochodzi z liczenia chronologii biblijnej ale z Żydowskiego dzieła Seder Olam Rabbah (Wielki porządek świata) z drugiego wieku naszej ery.  Nawet żydowskie autorytety mówią, że traktat jest obarczony błędami. Brakuje w nim około 240 lat! Niektórzy twierdzą, że jego autor specjalnie pozmieniał wyliczenia, aby zasłonić fakt, że Jezus urodził się w roku 4000 od stworzenia świata. Podobno celem Seder Olam Rabbah było wskazanie, że Bar Kochba, lider rebelii przeciw Rzymowi był Mesjaszem.
Jeżeli do daty 5772 dodamy ‘brakujące’ 240 lat, okazuje się, że mamy około 6012 r od stworzenia świata. Oczywiście liczenie lat może być obarczone pewnym błędem. Biblia pozwala nam na wyliczenie, kiedy została zbudowana druga świątynia. Później musimy już polegać na danych historycznych. Jeśli nawet ustalimy, że możliwy jest kilkuletni okres błędu, musimy stwierdzić, że minęło właśnie 6000 lat historii i wkraczamy w siódme tysiąclecie. W Szabat Bożej pełni!

Piszę o tym nie po to, aby promować tanią sensację, ani po to, by kogoś straszyć, jak robiły to różne sekt w przyszłości. Chciałbym natomiast rozbudzać nasze oczekiwania. Wierzę, że czasy ostateczne są wiatrem w żaglach Kościoła. Im bliżej końca tym bardziej ludzie wierzący będą ‘jaśnieli’ i nieśli nadzieję.

Kiedyś patrząc na żydowski kalendarz myślałem sobie podświadomie: Nie wiadomo kiedy Mesjasz wróci… Może jeszcze kilka pokoleń musi przeminąć. Dziś narasta we mnie oczekiwanie, ze to już jest naprawdę blisko!
Paweł kończy I list do Koryntian zawołaniem Marana tha! (Przyjdź Panie) (I Kor 16: 22).  Przedostatni werset Biblii stwierdza: Amen, Przyjdź Panie Jezu!

Kościół czasów końca, nazwany Oblubienicą będąc głosem Ducha Świętego będzie wołał: Przyjdź! (Obj.22:17)
Zapisana jest również pewna modlitwa z pierwszego wieku, która przerażała ludzi niewierzących. „Niech przyjdzie łaska i przeminie świat” (Didache 10:6). Przyjście Pana to koniec świata, który znamy. Czy masz odwagę pomodlić się podobnymi słowami?

Błogosławionego roku 6012! Marana tha!

czwartek, 29 grudnia 2011

Chrześcijański Kościół a ‘Chrześcijańska’ Gnoza


Na początku chrześcijaństwa istniały obok siebie równolegle dwa ruchy. Z jednej strony była to tzn. ‘chrześcijańska’ gnoza z drugiej strony był to apostolski Kościół. Oba ruchy używały Pisma Świętego i posługiwały się podobnym słownictwem. Mówiły o Jezusie, Bogu, Duchu Świętym, zbawieniu, życiu wiecznym itd.Jednak tylko jeden był kościołem, który budował Pan Jezus. Mimo, że minęły setki lat ciągle ważna jest refleksja nad konfliktem gnozy i apostolskiego Kościoła. Musimy pamiętać, że duchy nie umierają i że ciągle jesteśmy narażeni na ich wpływ. Wydaje mi się, że ruch charyzmatyczny potrzebuje zbadania swoich wartości i tendencji. Poniżej przedstawiam kilka głównych cech gnozy z kontraście z Kościołem:


- Dualizm. Gnostycy oddzielali świat ducha i świat materii. Duch był dobry a materia zła. Ten podział wypływał z filozofii greckiej i jest sprzeczny z Biblią. Pismo Święte ukazuje nam Boga, który jest Duchem  jako Stwórcę świata materii. Gdy Bóg stworzył materialny świat nazwał go dobrym. Z drugiej strony widzimy wcielenie Bożego Syna, Jezusa i Jego śmierć na krzyżu. Coś tak fizycznego jak umierający człowiek stało się źródłem czegoś tak duchowego jak przebaczenie grzechów. Gnostyk, dla którego liczył się świat ducha przenosił ‘chrześcijaństwo’ na poziom swoich doświadczeń duchowych i wewnętrznych przeżyć. Liczyło się tylko to, co dzieje się w jego duszy a nie to, co zewnętrzne. Pozwalało to na wiele nadużyć np. seksualnych w grupach gnostyckich. W przeciwieństwie do tego stał Kościół Apostolski, który wskazywał, że wewnętrzne doświadczenia na poziomie duszy powinny owocować przemienionym życiem i świętością. Gnostyk kierował się doświadczeniem duchowym, które nazywał ‘prowadzeniem Duchem Świętym’ czy ‘proroctwem’ nie bacząc czy stoi to w sprzeczności nauką apostołów. Dla gnostyka cielesne wydawało się, gdy wspólnota chrześcijan regularnie spotyka się na wspólnym łamaniu chleba i trwa w nauce apostołów. Gardził kościołem jako ‘zewnętrzną’ instytucją On szukał nowych doznać i nowego poznania. Był indywidualistą. Kościół apostolski uważał natomiast, że duchowe życie jednostki możliwe jest tylko w kontekście przynależenia do wspólnoty oraz, że musi być podsycane poprzez wspólnotowe nabożeństwa z wspólną modlitwą, głoszeniem Słowa i łamaniem chleba.


- Elitaryzm Gnostycy wyraźnie dzielili ludzi na dwie kategorie ‘duchowych’ i ‘cielesnych’. Oczywiście siebie traktowali jako tych pierwszych. Zdobycie elitarnej wiedzy (gr. Gnosis) było kryterium nazywania się ‘duchowym’. Ten, kto doświadczył wyjątkowego oświecenia stawał się tym lepszym. Gnostycy z pogardą patrzyli na Kościół Apostolski traktując chrześcijan, którzy do niego należeli jako ‘cielesnych’. Lubili przydawać sobie autorytet. To jeden z liderów gnozy Valentius stworzył koncepcję ‘sukcesji apostolskiej’ twierdząc, ze ma tajną wiedzę (gnosis) pochodzącą od bezpośrednich uczniów apostoła Pawła. Inni budowali swój prestiż twierdząc, ze są prorokami, którzy niosą coś nowego dla Kościoła. Kościół Apostolski jednak uważał, że cała wiedza już została nam przekazana przez apostołów (Juda 1:3). Wiedza nie jest tajna. Jest dla każdego chrześcijanina. Wszyscy jesteśmy po prostu na wspólnej drodze duchowego wzrostu. Duchowy wzrost nie powinien nigdy być podstawą do gardzenia innymi wierzącymi. Im bardziej duchowo wzrastam, tym bardziej jestem jak Jezus. A to oznacza, że coraz bardziej kształtuję w sobie pokorę i postawę sługi. Miłość buduje a poznanie nadyma!


- Skupienie wobec charyzmatycznych jednostek. Grupy gnostyckie tworzyły się wokół wybitnych jednostek. Np. wspomniany wyżej Valentinus słynął z niesamowitej elokwencji i wpływu na ludzi. (Nawet liderzy apostolskiego Kościoła przyznawali, że jego dar przemawiania był charyzmatem od Boga.) Nazwy grup często brały się od nazwy lidera. Przypomina to ostrzeżenie apostoła Pawła do starszyzny efeskiej, że pewnego dnia pojawią się wilki ‘które uczniów za sobą pociągną’ (Dz.Ap 20:30). Boży liderzy, nawet jeśli byli wybitnymi jednostkami starali się pociągnąć uczniów do Jezusa a nie do siebie, wywyższyć imię Pana a nie swoje własne. W Kościele Apostolskim ci, którzy byli obdarzeni wyjątkowym charyzmatem oddawali ten dar na służbę wspólnocie. Gnostycy budowali swoją grupę wokół swojego charyzmatu. Gdy w grupie gnostyckiej powstawały kolejne silne jednostki bardzo często zakładały swoje niezależne grupy, często ze swoją własną doktryną. Gdy w Kościele powstawali ludzie z wyjątkowym charyzmatem nie odchodzili z Kościoła, ale wzmacniali i budowali go.


- Różnorodność. Gnoza nie była spójnym ruchem, ale wieloma różnymi herezjami. Słowo herezja (gr. Hairesis) pierwotnie oznaczało wybór, opinia. Zaczęto je używać na określenie różnych grup filozoficznych w starożytnej Grecji. Ojcowie Kościoła wprost uważali, że liderzy gnozy to greccy filozofowie, którzy do swoich koncepcji dodali coś z Ewangelii lub nauki apostołów, ale ciągle zostali przy swoim wolnomyślicielstwie. Wartością przewodnia w Kościele zawsze byłą jedność. Widać to wyraźnie w pismach Nowego Testamentu. Jedność wymaga oczywiście dużo pokory, miłości i wzajemnego szacunku. W gnozie wartością było szukanie coraz głębszej wiedzy (gnosis) i większych doznań. Jedność nie była dla gnozy naczelną wartością. Cechą Kościoła była jedność. Cechą Gnozy brak spójności.


Co dzisiaj budujemy? Kościół, czy Gnozę?





piątek, 23 grudnia 2011

Cud Wcielenia


„Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka przyszłą na świat” Jan 1:9

Święta Narodzenia Pańskiego to upamiętnienie cudu Wcielenia. Stwórca staje się stworzeniem! Nieskończony Bóg staje się pojedynczą komórką. Wszechmogący staje się bezbronnym dzieckiem. Wszechwiedzący staje się tym, który jeszcze nic nie wie. Słowo staje się ciałem. To drugi najważniejszy po Zmartwychwstaniu cud naszej wiary. Paweł ogłasza: „(…) wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom (…)” (Fil 2:7). To wyparcie się samego siebie (gr. Kenosis) zdumiewało Boży lud od zarania ery Kościoła. Jak Boży Syn zostawił swoją chwałę w niebie? Czy zasłonił swoje boskie atrybuty? Czy przestał z nich korzystać? Kenoza (czyli wyparcie się samego siebie) staje się od początku drogą naszego Pana, która zaprowadzi Go na krzyż. Staje się także  drogą naszego, chrześcijańskiego życia.



Chciałbym podzielić się głównymi przyczynami, dla których Bóg-Syn stał się w pewnym momencie czasu człowiekiem.

1)      Objawił nam Ojca. „Boga nikt nigdy nie widział; lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca objawił Go” (Jan 1:18) Jako skażone grzechem stworzenie nie mogliśmy oglądać Boga. Byliśmy tak ślepi, że niektórzy z nas w duchowym szaleństwie mówili, że Boga nie ma. Byliśmy mieszkańcami krainy mroków, niezdolnymi sami odnaleźć drogę do Ojca. Jezus przyszedł jako światłość do naszej ciemności (Izajasz 9:1). On jest prawdziwą światłością, która niesie nam życie (Jan 1:4) To coś o wiele więcej niż słońce czy gwiazdy. On oświecił nasze serca. Na jego twarzy mogliśmy zobaczyć chwałę Boga! (II Kor 4:6) Stwórca wkroczył w swoje stworzenie i poprzez swoje człowieczeństwo objawił nam swoją chwałę.
„Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi wiedzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego nasze ręce dotykały, o Słowie Żywota. A Żywot objawiony został, i widzieliśmy, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został” (I Jan 1:1-2) Ponieważ w nim zamieszkała cieleśnie cała pełnia boskości (Kol 2:9), Jezus jest dla nas obrazem (gr. eikon) Boga niewidzialnego! Jezus w swoim człowieczeństwie jest jedyną ikoną, na którą mamy patrzeć, kontemplować, zdumiewać się i czcić. Każdy kto skłoni się w uwielbieniu i adoracji przed Tą Ikoną doświadczy światła, życia i chwały Bożej. Przestanie być ślepcem i zobaczy Ojca!

2)      Jezus stał się ofiarą zastępczą. Myślimy czasem, że zasada ‘oko za oko, ząb za ząb’ to nie Nowy Testament, lecz jest ona standardem Bożej sprawiedliwości, który stanowi podstawę dla ofiary Jezusa na Krzyżu. Ponieważ to człowiek zgrzeszył i jest winny śmierci, to nikt inny jak tylko człowiek musi umrzeć. Oko za oko. Ząb za ząb. Człowiek za człowieka. Bez przelania krwi nie ma odpuszczenia grzechów (Hebr 9:22). Jezus chcąc przynieść nam odkupienie, musiał stać się pierw tym, który ma krew. Stał się człowiekiem! Religia, która jest bezkrwawa nie może przynieść człowiekowi zbawienia. Chrześcijaństwo to najbardziej ‘materialistyczna’ religia! Jej centrum stanowi prawdziwe ciało i prawdziwa krew Bożego Syna wydana dla nas na Golgocie. Coś tak ‘cielesnego’ jak krew przyniosło coś tak duchowego jak wieczne zbawienie!
3)      Wkraczając w swoje stworzenie Bóg rozpoczął jego przemianę. Apostoł Jan oświadczając, że Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami mówi dosłownie, że Słowo rozbiło namiot między nami. Oczywiście jest to aluzja do Przybytku Mojżesza, w którym mieszkał Bóg podczas wędrówki Izraela po pustyni. Ludzkie ciało będące częścią stworzenia zostaje nazwane świątynią! Bóg nie brzydzi się człowieczeństwem! Ten, który w akcie stworzenia ukształtował człowieka, był w pewien sposób od niego oddalony. We wcieleniu Bóg sam przyodziewa się w człowieczeństwo. Ciała chrześcijan są teraz nazwane świątynią Ducha Świętego. (I Kor 6:19) Bóg-Syn stał się uczestnikiem ludzkiej natury, abyśmy my mogli stawać się ‘uczestnikami boskiej natury (II Ptr 1:4) a w momencie naszego zmartwychwstania stanęli podobni do Boga (I Jan 3:2). Gdy Bóg postanowił stworzyć człowieka miał podwójny cel, aby człowiek był po pierwsze na Boży obraz, a po drugie na Boże podobieństwo (I Mojż 1:26). Jednak na początku Pan osiągnął tylko pierwszą rzecz (I Mojż 1:27). Podobieństwo objawi się światu dopiero w chwili zmartwychwstania! (I Jan 3:2) W nas już dziś jest  nowe stworzenie, ale gdy przyjdzie Pan, a my zmartwychwstając zajaśniejemy podobieństwem Bożym w ów czas całe stworzenie ulegnie transformacji (II Kor 5:17, Izajasz 65:17). Paweł opisuje zmartwychwstanie w następujący sposób: „A gdy to co skażone, przyoblecze się w to co nieskażone, i to co śmiertelne , przyoblecze się w to, nieśmiertelność wtedy wypełni się słowo napisane: Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie!” (I Kor 15: 54) Abyśmy my skażeni mogli pewnego dnia przyoblec się w ciało nieskażone i w nieśmiertelność, Boży Syn, Nieśmiertelny i Nieskażony musiał przyodziać na siebie w uniżeniu skażone i śmiertelne człowieczeństwo! Wcielenie Bożego Syna to wkroczenie Stwórcy w Jego dzieło i wstęp do Bożego celu, całkowitej  transformacji człowieka. Gdy człowiek, który jest panem stworzenia zostanie przemieniony wtedy ta przemiana dosięgnie całego świata. Ta Transformacja nazywa się Nowym Stworzeniem (Izajasz 65:17)!!!

Życzę, aby przyjście Bożego Syna w ciele było dla nas ciągle przyczyną do zdumienia, które przemieni nasze życie dla Bożej Chwały!